Co znają dziewczyny

Styczeń 13 2011

Nie tak dawno, albowiem tuż przed sylwestrem, moja małżonka prosiła mnie żebym na szybko znalazł jej jakiś dobry salon kosmetyczny, dlatego że miała ochotę się „poprawić” na zabawę. Uważam że takie wybiegi ani nie są potrzebne jej twarzy, ani tym bardziej mojemu portfelowi, jednak jako płeć słabsza niedużo mam do gadania w naszym gospodarstwie domowym, dlatego potulnie uruchomiłem laptopa i wyszukiwarkę usług.

Znalezienie gabinetu było łatwe, ale znalezienie czy robią w nim to co miałem dla żony odnaleźć już niestety tak.
Ależ było moje zdziwienie, jak zobaczyłem te wszystkie nieznane mi nazwy zabiegów. W oczach zaczęło mi się mienić, mózgownica zmalał a moja własna wiara w dobrą wiedzę ogólną wytopiła się jak śnieg za oknem.

Peeling kawitacyjny, mikrodermabrazja, mezoterapia bezigłowa – z tego co przeczytałem znałem wyłącznie igłę, oczywiście nieprzyjemnie.
Wyszukanie w ofercie zwykłego przedłużenia rzęs (chociaż jak zauważyłem jej rzęsy łaskoczą moje czoło gdy z nią rozmawiam) zabrało ładnych kilkanaście chwil.
Jak już wszystko znalazłem i przekazałem żonie dobre wiadomości postanowiłem bardziej pogłębić tą całą magiczną wiedzę, wcześniej pytając ją na wyrywki „czy wiesz co oznacza …” itp. Wiedziała wszystko, co podziałało na mnie jak płachta na rozwścieczonego byka, ponieważ nie będę słabszy od baby.

Na razie z tej nowej wiedzy użyteczny okazał się makijaż permanentny, bo jedząc posiłek w towarzystwie telepatora zgadłem odpowiedź na pytanie z głupiego z teleturnieju „przez jaki okres ten makijaż może się utrzymać”. Lecz czy ta informacja będzie mi wogóle do czegoś przydatna? Żona twierdzi że tak, bo chciałaby mnie wydelegować do „Milionerów” żebym przed następną imprezą nie płakał że mój portfel jest już tak cienki że nie mogę go nigdzie znaleźć…

 

Tagi: , , ,